Górki i Dołki Dolnego Śląska

Blog podróżniczy o Dolnym Śląsku

Rezydencja w ruinie – Zamek Grodztwo

Zamek Grodztwo (niem. Schloss Kreppelhof), Kamienna Góra 2015 r.

Zamek Grodztwo (niem. Schloss Kreppelhof) w Kamiennej Górze znalazł się na naszej drodze zupełnie niechcący. Otóż często podczas naszych wyjazdów organizujemy sobie we dwóch obiad pod gołym niebem, w promieniach słońca, z pięknym widokiem na odległą perspektywę gór. Jeździmy w to miejsce już od kilku ładnych lat. To miejscówka na skraju lasu w Antonówce, miejsca gdzie w czasie II wojny światowej hitlerowcy zorganizowali ukrytą w lesie fabrykę amunicji.

W okolicach 2008 roku las skrywał wiele śladów po zakładzie produkcyjnym i budowlach towarzyszących. Były całkiem sporych rozmiarów bunkry, częściowo schowane w ziemi i takie zupełnie małe, jednoosobowe „bunkierki” wyglądające na strażnicze. Do tego sporo studzienek odwadniających, betonowych przepustów i ceglanych budynków (możliwe, że jakichś magazynów), pozostałości okopów i miejsc pod obronę przeciwlotniczą. Atrakcyjne miejsce dla każdego kto interesują się historią.

Przy okazji jednej z takich peregrynacji w 2015 roku zgłodnieliśmy i stwierdziliśmy, że tym razem można by było zamiast jechać na obiad gdzieś do knajpy, po prostu kupić kiełbasę, musztardę, chleb w pobliskim sklepie i zrobić sobie klasyczną ucztę przy ognisku z kiełbasami na patykach. Tak zrobiliśmy. Kupiliśmy potrzebny prowiant i wróciliśmy na skraj lasu. Miejsce wspaniałe, nasłonecznione, w bezpiecznej odległości od drzew, z pięknym dalekim widokiem na kontury szczytów górskich majaczących w lekkiej mgiełce unoszącej się w powietrzu. Było jak zwykle smakowicie!

Wracając po obiedzie w kierunku Kamiennej Góry daliśmy się skusić ruinie Zamku Grodztwo, która ukryta w zaroślach nie rzuca się w oczy tamtędy przejeżdżającym. Studiując kilka dni wcześniej mapę natknęliśmy się na informację o jej lokalizacji i wiedzieliśmy orientacyjnie w którym kierunku wytężać wzrok.

Zamek swoje początki datuje na okolice 1560 roku kiedy to część rodu Schaffgotschów postanowiła przebudować starą wieżę obroną na jedną z najokazalszych rezydencji pałacowych na Dolnym Śląsku. Zamek w połowie XVIII wieku był własnością hrabiego von Promnitz, który w 1765 roku podarował go swojemu siostrzeńcowi, hrabiemu Christianowi Friedrichowi zu Stolberg-Wernigerode. W 1904 roku w zamku odbyło się wesele Armgardy hrabiny zu Stolberg-Wernigerode, damy dworu niemieckiej cesarzowej, córki Udo hrabiego zu Stolberg-Wernigerode, ówczesnego właściciela zamku. W uroczystości uczestniczył między innymi cesarz Wilhelm II. Było to jedno z najbardziej znanych i najczęściej opisywanych wesel w ówczesnych Prusach. Budowla pozostawała w rękach rodziny zu Stolberg-Wernigerode do 1945 roku. Po wojnie zajęli ją żołnierze radzieccy, a później przejęła władza ludowa z przeznaczeniem (a jakże!) na PGR. W 1964 roku strawił ją pożar i uległa doszczętnemu zniszczeniu. Oto jak zamek wyglądał w drugiej połowie XIX wieku i w roku 1930.

Zaparkowaliśmy samochód w zatoczce zlokalizowanego zaraz obok zamku przystanku autobusowego i poszliśmy w zarośla. Po przejściu 20, może 30 metrów, kiedy małe drzewa i krzaki zostały za nami, naszym oczom ukazały się stojące, pozbawione dachu, gdzieniegdzie jeszcze otynkowane, ceglane ściany zamku. A w nich zdobione, puste otwory okienne przez które zaglądało błękitne niebo. Zamek oprócz braku dachu, praktycznie nie ma też stropów i podłóg. Zapewne były drewniane i przestały istnieć przy okazji pożaru. Najciekawsze były zamkowe piwnice. Ich kamienno-ceglane ściany zawijały się płynnie w malownicze sklepienia. W pierwszej chwili tak te pomieszczenia zinterpretowaliśmy. Jednak potem doszliśmy do wniosku, że mogły być to pomieszczenia spełniające rolę przedsionka przed głównym dziedzińcem zamku, ponieważ wchodziło się do nich przez ładnie zdobioną, zwieńczoną łukowatym sklepieniem bramę z poziomu drogi.

Zamek był w 2015 roku (z tego roku pochodzą nasze zdjęcia) niebezpieczną i niczym niezabezpieczoną ruiną. Podejrzewam, że dalej stoi pozostawiony na łaskę i niełaskę losu. Szkoda…  

Poprzedni

Gontowa na pierwszy ogień

Następny

Nim będzie za późno – Parowozownia w Kłodzku

2 Komentarze

  1. Freelancer949

    Opisane wyżej pozostałości (ruina) zamku Grodztwo to smutny i częsty widok na Dolnym Śląsku. Gdzieś czytałem, że liczba rezydencji, zamków i pałaców na Dolnym Śląsku przewyższa słynną dolinę Loary i jej zamki. Tylko, że dziś to już nieaktualne…
    Ostatnia wojna, żołnierze armii czerwonej i ich masowa grabież, podpalenia, wysadzenia a później przymknięte oko władz PRL-u na dewastację i grabież „poniemieckich” rezydencji, która miała ułatwić wykorzenienie z pamięci ludzkiej materialnych śladów niemieckiej kultury materialnej, spowodowały, że większość z tych pięknych budowli jest w ruinie. Szkoda.
    Dobry tekst, lekkie pióro. Tylko tak dalej 👍

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © Michał M. Janicki | Użycie zdjęć lub tekstów bez zgody autora zabronione | WordPress & Theme by Anders Norén

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
error: Zawartość chroniona!