Górki i Dołki Dolnego Śląska

Blog podróżniczy o Dolnym Śląsku

Sztolnia w Wałbrzychu – krótka, łatwa i przyjemna

We wnętrzu sztolni. Wałbrzych, czerwiec 2015 r.

Wyprawa do Wałbrzycha, oprócz ekscytacji i ogromnych oczekiwań była też okraszona niedowierzaniem. Jak to możliwe, środek miasta, stacja kolejowa Wałbrzych główny, a obok sztolnia? To byłoby zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Ale skoro ktoś, gdzieś, pokazał zdjęcia z jej wnętrza to trzeba się przekonać i sprawdzić na własne oczy. 

Prosta i w sumie dość krótka droga, która zajęła nam z Sokolca raptem 25 minut doprowadziła wprost przed ceglane, „eleganckie” wejście. Dziwne to miejsce. Nad sztolnią nie ma żadnej góry, żadnego pokaźnego masywu skalnego. Wydrążona dość płytko, pewnie nie miała w sobie zawierać żadnych szczególnie chronionych i ważnych pomieszczeń, których strzec miały grube warstwy skał nad stropem. Może to część korytarzy łączących się z jakimś schronem przeciwlotniczym położonym dalej, w bardziej bezpiecznym miejscu? Ciężko to teraz stwierdzić.

Po naprawdę ekspresowych przygotowaniach sprzętowych, poszliśmy przez niewielką łąkę od razu do widocznych z drogi wrót sztolni. Wchodzimy do środka. A ilekroć wchodzimy do takich miejsc zawsze zadajemy sobie pytanie: skąd się biorą opony, stare wersalki, styropian i inne szpargały? Kto zadaje sobie trud i dostarcza je w takie miejsca? Dlaczego wszelkiej maści „dzikie” sztolnie, bunkry czy korytarze podziemne, zawsze naszpikowane są odpadami cywilizacji. Ludzie traktują je jak śmietniki w których bezkarnie można zostawić wszystko co się chce…

Pokonawszy barykadę śmieci, jesteśmy już we właściwym korytarzu w którym jak to zwykle bywa, wita nas przyjemny chłodek, który jak najbardziej nam odpowiada, bo dzisiejszy dzień wypisz, wymaluj rodem z południa Europy. Dobre 30 stopni Celsjusza. Kilka metrów od wejścia na ścianach rosną sobie grzyby. Nie żeby zaraz jakieś szlachetne, ale wyglądające na zwykłe „psiaki”. Upodobały sobie wilgotne skalne ściany niedaleko wejścia. Palący upał z dworu tu nie dociera, a do prawdziwego chłodu wnętrza sztolni też jest daleko. Najwyraźniej miejsce, które wybrały to strzał w dziesiątkę. 

Sztolnia wydrążona jest w solidnym materiale, a świadomość, że nad głową nie ma kilkudziesięciu metrów skał sprawia, że chodzimy jakby pewniej i bez tak dużych emocji jak w wielu innych, gdzie chodniki drążone były do wnętrza góry. Po drodze spotykamy kilkanaście stempli, ustawionych przy ścianach. W wielu przypadkach wydają się być w całkiem dobrej kondycji. Nie są zbutwiałe. Możliwe, że zostały ustawione tutaj już grubo po wojnie, albo klimat tego wyrobiska, nie dał im się mocno we znaki. Tak czy siak, nieczęsty to widok. 

Korytarz nie jest zbyt długi. Ma jakieś czterdzieści do pięćdziesięciu metrów w linii prostej. Dochodzimy do przodka, gdzie pojawia się kolejny, odchodzący w lewo. W tym miejscu na spągu zauważamy szyny po których kiedyś jeździły wózki z urobkiem. To rzadkość w dostępnych sztolniach. Najczęściej są one ogołocone z całej infrastruktury technicznej. Jedynymi znaleziskami bywają wspomniane drewniane stemple, zakleszczone w skałach wiertła używane do drążenia otworów strzałowych lub przyczepione do skał nietoperze. Tyle lat od wojny, z pewnością częste eksploracje, a ostatnio też złomiarze – to wręcz dziwne, że tory nadal tu są. 

Rozbijamy obóz fotograficzny w ich okolicy i robimy dokumentację. W końcu każda sztolnia, nawet ta najkrótsza powinna mieć swoje miejsce w materiałach foto. Korytarz odchodzący w lewą stronę za chwilę się kończy. Powoli przymierzamy się do odwrotu. Jeszcze dosłownie kilka pstryknięć, krótki filmik i idziemy w kierunku słonecznej rzeczywistości.

Fajne miejsce. Po pierwsze, lokalizacja, po drugie, skały w dobrym stanie, po trzecie, nieznacznie podmokłe dno sztolni nie wymaga woderów, no i po czwarte, znalezisko w postaci szyn. Eksploracja, krótka, łatwa i przyjemna. Polecam!

Poprzedni

Dolny Śląsk – miejsca godne uwagi

Następny

Wiszące tory w Jerzmanicach

4 Komentarze

  1. Freelancer949

    Przeczytałem ten post siedząc przed komputerem 443 km od opisanego miejsca w pogodny wietrzny dzień. Trochę dziwnie ogląda się opisy i zdjęcia z miejsc, w których było się dawniej w zupełnie inną pogodę, będąc jakby oderwanym od codziennej cywilizowanej codzienności. Teraz niedługo Wielkanoc, później długi majowy weekend nie do wykorzystania na podróże ale może w czerwcu…?

  2. Mario

    Cześć.

    Gdzie ta miejscówka.

    Jestem z Wałbrzycha i nie kojarze tego.

    Odwdziecze się innymi kordami. Chodze po dziurach.
    Pozdro.

    • Michał

      Cześć,
      wrzucam współrzędne GPS, z łatwością znajdziesz w google maps.
      50°44’32.6″N 16°16’59.4″E
      Wejście widać z drogi z płyt betonowych. Udanej penetracji 😎

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © Michał M. Janicki | Użycie zdjęć lub tekstów bez zgody autora zabronione | WordPress & Theme by Anders Norén

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
error: Zawartość chroniona!